A gdyby car powrócił?

Nadzieje na powrót wielkiego zbawcy

Reportaż, jaki Albert Jawłowski prowadzi z Jekaterynburga, pozwala nam spojrzeć na nierówności społeczne i ekonomiczne współczesnej Rosji, a także głęboki kryzys i rozstrzał światopoglądowy. “Miasto biesów. Czekając na powrót cara” (https://www.taniaksiazka.pl/miasto-biesow-czekajac-na-powrot-cara-albert-jawlowski-p-1404778.html) to przejmująca historia o ludziach, którzy zacietrzewieni w myśleniu o cudzie nie starają się poprawić swojej sytuacji bytowej. Oddają się marzeniom o wielkim kraju, którym na powrót powinien rządzić car. Bo to oznacza potęgę, a potęga, to dobrobyt.

Od stu lat w Jekaterynburgu jest organizowana specjalna msza w lokalnej cerkwi, na którą zjeżdżają się setki Rosjan z rożnych stron kraju. Po zakończeniu modlitwy wybierają się na pielgrzymkę do Ganinej Jamy, gdzie, wedle ludowych podań, znajdują się szczątki dynastii Romanowów. To im idą oddać cześć, mając na względzie najważniejszego z nich – ostatniego cara, Mikołaja II. W pochodzie biorą udział osoby, które na pierwszy rzut oka wydają się mało majętne, jednak nie umyka uwadze reportera, że zostawiają w cerkwi całkiem pokaźną jałmużnę. Wszystko, by ich marzenie o powrocie wielkiego cara albo cara w ogóle mogło się spełnić.

Przepaść światopoglądowa

Na podstawie procesji można z łatwością stwierdzić, jak kuriozalne jest życzenie pokutników. Nie podają żadnych argumentów, nie mogą też pamiętać carskiej Rosji, a mimo to marzą o tym, by wróciła. Bo będzie bogactwo, bo będzie wtedy dobrze, bo arystokratyczny przydomek budzi podziw. I może to tylko marzenie wielkiej prosperity, a co za tym idzie polepszeniu warunków bytowych. Jednak z tego marszu wyczytać można więcej – skrajną przepaść wartości, którą reprezentują współcześni Rosjanie.

Młodzi, nie widząc szans dla siebie, coraz częściej wyjeżdżają z kraju. Mają dosyć bicia się z nacjonalistycznymi prawdami, nie chcą też uznawać, że wszystko, co przychodzi z Zachodu to imperialistyczne, zepsute zło. Nie mają zamiaru pracować na roli lub w kopalniach, wielu z nich odchodzi od wiary. W małych miejscowościach jak Jekaterynburg wciąż panuje bieda, mimo iż ludzie oddają swoje ostatnie oszczędności, a cerkwie opływają złotem. Autor nie klasyfikuje uczestników marszu jako zaścianek, ale zwraca uwagę na rażący brak wykształcenia i zapatrzenie na symbole, które dawno temu przestały mieć rację bytu i spełniać swoją rolę we współczesnym świecie. To wcale nie znaczy, że nie będą chcieli powrotu starego, prawdopodobnie dlatego, że jest bardziej znany i lepiej się o nim mówiło niż o kondycji Rosji w XXI wieku.

Ludzie zdjęcie utworzone przez drobotdean - pl.freepik.com